CZYTELNIA

WBW 2017 • XV edycja

MC
WBW 2017: Spektakularne zwieńczenie eliminacji! 0

W tym roku w ramach eliminacji WBW 2017 zwiedziliśmy aż dwanaście różnych miast. Na naszej freestyle'owej drodze po całej Polsce spotykały nas przekozackie imprezy, okraszone kapitalnymi starciami, choć pojawiały się też bitwy, których raczej na długo nie zapamiętamy. Na szczęście finałowy odcinek el. WBW 2017 w Częstochowie udał nam się jak mało które z poprzednich imprez, a walka o ostatnie premiowane awansem do półfinału miejsca okazała się być chwilami naprawdę spektakularna.

Mega silna obsada

Przed ostatnimi eliminacjami WBW 2017 w ligowej tabeli jeszcze wiele mogło się zmienić, tak więc nie brakowało chętnych do wywalczenia rzutem na taśmę awansu do najlepszej "16". W klubie Rura w Częstochowie pojawili się chociażby Pueblos, Q-key, Spartiak i Ksywa, których przed imprezą brakowało w wąskim gronie najlepszych oraz Luber, GML, Milan czy Wudo, którzy mogli się obawiać, iż stracą premiowane awansem pozycje. A nie zawiedli nas też najlepsi– na wieńczącej nasze freestyle'owe podróże bitwie pojawili się znajdujący się na samym szczycie tabeli Bober, Milu oraz Peus

Niestety ze względu na bardzo silną konkurencję część z panów odpadła już na etapie preeliminacji. Z bitwą pożegnał się chociażby Pueblos, ostatecznie marnując szanse na awans do półfinału, a do pucharowej rywalizacji nie przeszli również GML i Luber, którzy musieli oglądać dalsze zmagania, licząc na to, iż nie stracą pozycji w najlepszej "16".

Świetne walki i spore kontrowersje w 1/8

Już w pierwszej rundzie częstochowskich starć trafiły nam się prawdziwe perełki. Wyróżnić z pewnością musimy bardzo fajne, zakończone dogrywką starcie Skopka i Bila, w którym to obaj panowie rzucali spontaniczne, humorystyczne punchline'y, a minimalnie lepszy okazał się pierwszy z nich. Na słowa uznania zasługuje również Will Spliff, który wprost znokautował Bekona, po raz kolejny potwierdzając, iż przywozi na bitwy nie tylko soczystą garść preemade'ów, ale i kozackiego skilla do składania ripost oraz innych "czysto freestyle'owych" linijek. 

Jakby tego było mało mega pozytywnie zaskoczył nas Tajfun, który okazał się zdecydowanie lepszy od faworyzowanego Peusa. Rapowy skill i pewność siebie pozostawiają jeszcze u niego wiele do życzenia, jednak potencjał ma chłopak naprawdę niemały. Jednak to, co najlepsze spotkało nas w walce o rzeczywistą stawkę. Q-key i Wudo przed eliminacjami w Częstochowie wciąż nie byli pewni awansu do półfinału (ten pierwszy znajdował się tuż za szesnastką, drugi na jej końcu), a los zgotował im bezpośrednie starcie już na etapie 1/8. Efekt? Kapitalna konfrontacja mega stylowej nawijki Q-keya z "surowymi technicznie" acz przesyconymi prawdziwymi killerami wjazdami Wudo. Po stojącej na zajebistym poziomie dogrywce minimalnie lepszy okazał się zawodnik z Radlina, a jego rywal musiał pożegnać się z marzeniami o występie w półfinale. I wielka szkoda. Q-key to obecnie chyba najbardziej stylowy a z pewnością najbardziej oryginalny z aktywnych freestyle'owców i muszę przyznać, iż obok Pueblosa to jego ksywy najmocniej brakuje mi wśród szesnastki półfinalistów.

Na koniec pierwszej rundy starć mieliśmy z kolei walkę, która wywołała pewne kontrowersje. Wciąż walczący o awans do "16" Spartiak okazał się lepszy od Bobera, któremu wyraźnie nie zależało na triumfie w tym pojedynku, gdyż równałoby się to z przekreśleniem szans jego kolegi na półfinałowy awans. Już w klubie pojawiały się głosy, że mistrz WBW 2017 się podłożył, oszukał innych itd. Jednak ja bym się tym tak nie podniecał. W miarę analogiczną sytuację mieliśmy bowiem przed rokiem, kiedy to Bober prawdopodobnie równie mocno nie chciał triumfować nad walczącym o awans do finału Pueblosem, a mimo to jego rywal nie potrafił skorzystać z faktu, iż walczy z kimś, kto dałby wiele, żeby przegrać. Spartiak swoją szansę wykorzystał, a myślę, że zawodnicy, których wyprzedził on rzutem na taśmę w tabeli, nawet z tak "dysponowanym" Boberem mieliby bardzo duże problemy. Zresztą wystarczyło samemu wygrać więcej pojedynków...Fakty są takie, że Spartiak załapał się do najlepszej "16" i jestem pewien, że jeden z półfinałów tylko na tym zyska (a kto wie może i Wielki Finał). 

Rozstrzygające ćwierćfinały

Do najlepszej ósemki w Częstochowie awansowali Wudo, Ksywa oraz wspomniany przed chwilą Spartiak, czyli zawodnicy, którzy wciąż walczyli o znalezienie się/utrzymanie w premiowanym awansem gronie. I wszyscy oni sprostali zadaniu. Wudo po kolejnej świetnej walce w swoim wykonaniu pokonał Willa Spliffa, wysyłając niepierwszy, mocny sygnał ostrzegawczy do swoich półfinałów rywali. Osobiście zupełnie bym się nie zdziwił, gdyby ten gość znalazł się w Wielkim Finale. Łeb do freestyle'owych rozkmin ma naprawdę niesamowity.

Z kolei Ksywa to również zawodnik, który według mnie na półfinał bardzo zasłużył. W Białymstoku co najmniej dziwnym werdyktem skrzywdzili go sędziowie, jednak w Częstochowie wszystko poszło po jego myśli, a w ćwierćfinale z kwitkiem odprawiony został Tajfun. Ksywa ma fajny patent na humorystyczne wyśmiewanie rywali zamiast rzucania w nich najgorszym błotem, a jeśli do tego ograniczy liczbę rzucanych przerywników oraz "kurew" naprawdę może na freestyle'owej scenie mocno namieszać. Ostatni z panów czyli Spartiak nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem Pukusia, a skład półfinalistów zamknął Milu, równie pewnie pokonując Skopka. 

Finałowa "walka o pietruszkę"

No prawie. Punktów do awansu do najlepszej "16" wciąż potrzebował Spartiak, którego "urządzało" co najmniej miejsce na najniższym stopniu podium. Jednakże już Ksywa, Wudo oraz oczywiście Milu mieli ten awans zapewniony, co z pewnością nie wpłynęło korzystnie na poziom ostatnich czterech starć. W półfinałach Milu pokonał Wudo, a Spartiak okazał się odrobinę lepszy od Ksywy. Tak więc po tych rezultatach w tabeli wszystko było już jasne. Z kolei w walce o trzecie miejsce Ksywa triumfował nad Wudo, a w finale po dwóch dogrywkach Milu wygrał ze Spartiakiem. Wszystkie te starcia, choć stały na przyzwoitym poziomie, zdecydowanie nie zachwyciły, będąc raczej dopełnieniem formalności. Jednak co jak co, ale poprzednie rundy bitwy więc niż w 100% wynagrodziły nam taki bieg zdarzeń. 

Powinienem chyba teraz napisać parę słów na temat występu triumfatora, Mila, któremu dotychczas nie poświęciłem nawet linijki. Ale chyba nie ma po co. Milu niczym nas nie zaskoczył – przyjechał, wygrał i pokazał, że wciąż musi być uznawany za jednego z głównych faworytów WBW 2017. Triumfować na pełnym luzie i wyjebce to też nie lada sztuka (a Milu dokonał jej przecież w tym roku nie po raz pierwszy). 

"Najlepsze przed nami"

Znamy już pełny, szesnastoosobowy skład zbliżających się wielkimi krokami półfinałów. I powiem Wam, że zapowiada się naprawdę grubo. Mamy tuzów stylówy – Kaza, Oseta czy Peusa, kapitalnych punchline'owców – Rybę, Spartiaka, Willa Spliffa czy Wudo oraz imponujących niemal na każdym kroku zarówno techniką, jak i wersami Mila i Bobera. Nie zabraknie też młodych gniewnych debiutantów – Wawrzyna, Lubera i Ksywy oraz stałych bywalców, którzy z pewnością mają wszelkie papiery na wywalczenie awansu do finału – Toczka, Bambo, Radziasa oraz Murzyna.

A kogo najbardziej brakuje? Tak jak wspomniałem przede wszystkim (rzecz jasna jedynie w mojej ocenie) Pueblosa oraz Q-keya, z czego ten drugi samymi występami na tegorocznych elimkach zasłużył sobie na ten awans znacznie bardziej. O wymarzony występ w półfinałach otarli się również Milan i GML, którym także należy się duży szacunek za występy na minionych imprezach. Osobiście dorzuciłbym również do tego grona ksywę Białego, jednak jemu do miejsca w najlepszej "16" zabrakło znacznie więcej. 

Tak czy inaczej najlepsze właśnie się zaczyna. 4 listopada uderzamy do Krakowa na pierwszy półfinał, a już tydzień później spotykamy się na imprezie w Bydgoszczy. Skład obu półfinałów ukaże się na stronie WBW już jutro, a ja mogę Wam jedynie zdradzić, iż na obu bitwach szykują nam się kapitalne starcia. 

I to by było chyba na tyle. Śmiało ostrzcie sobie zęby, bo naprawdę jest na co czekać!

Komentarze (0)

NEWSLETTER

Zapisz się aby dostawać na maila info o bitwach!

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Copyright © 2016 www.nazwa.pl Sklepicom - sklepy internetowe