CZYTELNIA

WBW 2017 • XV edycja
2017-09-30, Gdańsk # WBW2017 Freestyle Battle
2017-09-30, Gdańsk # WBW2017 Freestyle Battle
30,00 zł 25,00 zł
szt.
2017-10-07, Białystok # WBW2017 Freestyle Battle
2017-10-07, Białystok # WBW2017 Freestyle Battle
30,00 zł 20,00 zł
szt.
2017-10-20, Częstochowa # WBW2017 Freestyle Battle
2017-10-20, Częstochowa # WBW2017 Freestyle Battle
30,00 zł 20,00 zł
szt.
2017-11-04, Kraków # WBW2017 Finał Południe
2017-11-04, Kraków # WBW2017 Finał Południe
30,00 zł 20,00 zł
szt.
2017-11-11, Bydgoszcz # WBW2017 Finał Północ
2017-11-11, Bydgoszcz # WBW2017 Finał Północ
30,00 zł 20,00 zł
szt.

MC

Melanże, awantury w Hybrydach to już nie dzieje! 0

Odpoczęliśmy, zatęskniliśmy...i WBW wróciło na dobre! A wróciło nie byle gdzie, bo do legendarnych warszawskich Hybryd. Freestyle'owcy na nowo rozpętali tam Hip-Hopowy melanż i "awanturę", a triumfował w niej napierdalający punchline'ami jak maszyna, reprezentant WLW, Ryba. 

Słowem wstępu...

Hybrydy to miejsce bezsprzecznie wyjątkowe i to nie jedynie dla rodzimego rapu. Znajdujący się w centrum Warszawy lokal został otwarty dokładnie 60 lat temu i jest jednym z najstarszych klubów studenckich w całym kraju. Jakby tego było mało może się on poszczycić naprawdę wspaniałą historią – początkowo zrzeszał fanów jazzu udających się tam na koncerty, miłośników kina uczęszczających na dyskusje i maratony filmowe oraz innych ludzi, najczęściej studentów zainteresowanych sztuką czy też muzyką. 

Parę miesięcy po otwarciu klubu rozpoczęła swą działalność organizacja o nazwie Hot–Club Hybrydy zrzeszająca młodych muzyków jazzowych z całej Polski. Spod jej skrzydeł wyszli między innymi tak wybitni artyści jak Michał Urbaniak, Włodzimierz Nahorny czy też Tomasz Stańko, a w 1958 roku grupa ta podjęła się organizacji pierwszego w naszym kraju międzynarodowego festiwalu jazzowego, który miał ostatecznie miejsce w Stodole. 

W kolejnych kilkudziesięciu latach klub parokrotnie zmieniał swoją lokalizacje, miał swe gorsze i lepsze momenty, jednak by opowiedzieć Wam chociażby o tych bardziej okazałych, musiałbym...chyba po prostu zmienić temat artykułu. Tak więc wróćmy przynajmniej do Hip-Hopu. W latach 90 warszawski rap to w dużej mierze, jak nawijał Pyskaty, "Hybrydy za drobne" – miejsce gdzie zawsze można było wpaść i niezależnie od sytuacji w portfelu melanżować i rozwijać nowo powstałą zajawkę. Włodi, Vienio, Pele, Pyskaty to tylko niektórzy z raperów, którzy regularnie odwiedzali przed laty Hybrydy...

Dziś klub ten od lat nie słynie już z organizacji Hip-Hopowych imprez czy koncertów, jednak dzięki WBW choć na chwilę sytuacja ta uległa zmianie...

Porządna bitwa 

Bez jakiś niesamowitych fajerwerków, ale do końca z klasą i na wysokim poziomie. Były ciężkie werdykty, kontrowersje, jednak na koniec wygrał zdecydowanie najlepszy ze startujących. A w przerwach między starciami bawiliśmy się co najmniej równie dobrze co podczas bitew – najpierw publice rozrywki dostarczał Wujek Samo Zło, zapraszając do freestyle'u Trzy Sześcia, Flinta i Mentora, a następnie dwukrotnie mieliśmy okazję zobaczyć występ tancerek z grupy Twerkout Crew

Ale wróćmy już na stałe do freestyle'u. Porządna była cała bitwa, to też i jej pierwsza runda dostarczyła nam sporo rozrywki i emocji. Co ciekawe najlepiej wypadli w niej dwaj późniejsi finaliści Ryba oraz Milan, którzy w świetnym, punchline'owym stylu rozprawili się odpowiednio z Murzynem oraz Kurianem. Niewiele gorszy od tych dwóch panów okazał się być na starcie bitwy Spartiak, który nie miał żadnych problemów z wyeliminowaniem Adiego...

Spore wrażenie mógł na nas zrobić również bardzo stylowy występ Białego. Reprezentant Ciechanowa już od preelimek zdawał się pokazywać na scenie najlepszą stylówkę spośród wszystkich zgromadzonych zawodników. Rzecz jasna Kaz i Pueblos także nie próżnowali w tej domenie, a dobitnie przekonali się o tym Buczi, a także Bilu, który to jednak zawiesił bardzo wysoko poprzeczkę mistrzowi Pitosu. 

Świetne walki, ciężkie werdykty

Ćwierćfinały w Warszawie prezentowały się następująco:

  • GML vs Kałach
  • Milan vs Pueblos
  • Kaz vs Biały 
  • Ryba vs Spartiak

O ile pierwsze starcie zakończyło się wyraźną, acz mało spektakularną wygraną GML-a, o tyle wszystkie trzy pozostałe walki stały na świetnym poziomie i naprawdę niełatwo było w nich wskazać zwycięzcę. 

Pojedynek Milana z Pueblosem zakończył się dogrywką, po której znacznie większy hałas od publiki otrzymał reprezentant Ozorkowa. Na żywo werdykt jury zdawał mi się dość niefortunny, gdyż w mojej opinii to Puebli od początku do końca walki nawijał znacznie bardziej stylowo i rzucał odrobinę lepsze i świeższe punchline'y. Walka była jednak bardzo równa, a siedzący w jury 3-6 i Mentor znają się na wolnym stylu trochę lepiej ode mnie, więc z pewnością ich decyzja ma swoje uzasadnienie. 

I podobnie musi też być w przypadku wygranej Kaza nad Białym, która mnie osobiście wydała się równie wątpliwa. To Biały był w moich oczach najbardziej stylowym i najlepiej sklejającym rymy zawodnikiem w Hybrydach i także w ćwierćfinale z Kazem wypadł od swojego rywala odrobinę lepiej. Rozczarowany reprezentant Ciechanowa napisał po bitwie na swoim fanpage'u, że któryś kolejny raz został przekręcony na WBW na werdykt i nie weźmie już udziału w kolejnych eliminacjach. Szkoda. Rzeczywiście jednak w ostatnich latach w przypadku równych walk Biały nigdy nie miał szczęścia do werdyktów...

Ostatnie starcie 1/4 finału okazało się być...walką wieczoru, ba może nawet i przedwczesnym finałem. Ryba i Spartiak zrobili na scenie naprawdę zajebiste, przesiąknięte punchline'ami najwyższej klasy widowisko, które także zakończyło się dogrywką. W wymianie linijek acapella lepszy okazał się być ostatecznie Ryba, a decyzja jury – choć niełatwa z racji kapitalnych wjazdów Spartiaka – bez wątpienia była słuszna...

Ryba przejmuje tabelę, bije rekordy

Jednak nim do tego mogło dojść, reprezentant WLW musiał uporać się w półfinale z Kazem oraz w finale z Milanem. Jak to bardzo często bywa w tym roku na WBW, po zakończeniu 1/4 finału poziom bitwy znacznie opadł.

Milan okazał się zwyczajnie zdecydowania za mocny i zbyt konkretny dla korzystającego z łatwej drabinki GML'a, a Ryba był w sobotę w odrobinę lepszej dyspozycji od późniejszego zdobywcy trzeciej pozycji, Kaza. Także finał bitwy w Warszawie przysłowiowo dupy nie urwał, choć obaj zawodnicy mieli w nim swoje momenty. Ostatecznie triumf przypadł znajdującemu się w naprawdę kozackiej dyspozycji Rybie, który tym samym awansował na pierwsze miejsce w tabeli el. WBW 2017 i zaliczył już swoje czwarte zwycięstwo na eliminacjach WBW.

W ostatnich latach żadnemu z zawodników nie udało się triumfować na eliminacjach aż tyle razy, a bardzo możliwe, że nie dokonał tego jeszcze nikt w historii. Dla przykładu Filipek triumfował na nich nich trzykrotnie, Edzio i Szyderca po dwa razy, a Bober jedynie raz. Nie jestem natomiast pewny ile triumfów mogą mieć na swoim koncie Dolar i Bonez, gdyż panowie ci brali udział w odpowiednio pięciu i czterech wielkich finałach. Być może któryś z czytelników okaże się ode mnie w tej kwestii mądrzejszy :)

W każdym razie Ryba był w sobotę zajebisty. Na totalnym luzie rzucał przekozackie, spontaniczne killery, a także widać było niewielki progres jeśli chodzi o technikę i styl jego nawijki. Milan odstawał od Ryby wyraźnie, ale też pokazał na co go stać – kto wie może to właśnie on okaże się czarnym koniem listopadowych półfinałów?

Następny przystanek: Wrocław

Do nich jednak jeszcze daleka droga, która wiedzie przez Wrocław, Gdańsk, Białystok oraz Częstochowę. 16 września widzimy się w stolicy Dolnego Śląska. Do zobaczenia!

Komentarze (0)

NEWSLETTER

Zapisz się aby dostawać na maila info o bitwach!

do góry
Pokaż pełną wersję strony
Copyright © 2016 www.nazwa.pl Sklepicom - sklepy internetowe