CZYTELNIA

WBW 2017 • XV edycja

MC
WBW 2017: Przepowiedziana sensacja w Tychach 3

Przed szóstymi eliminacjami WBW 2017 krążyły głosy, że na śląskich bitwach pojawia się pewien lokalny zawodnik, który może w najbliższym czasie porządnie wstrząsnąć battle’ową sceną. Przez fanów i zawodników z południa Wudo wymieniany był wśród głównych faworytów eliminacji w Tychach i choć jego późniejsze zwycięstwo mogło dla wielu innych wydawać się sporą niespodzianką, to biorąc pod uwagę wcześniejsze występy tego zawodnika na lokalnych bitwach, trzeba powiedzieć, iż spokojnie mogliśmy tę sensacje przewidzieć.

A przewidział ją chociażby Peus. Dużo bardziej doświadczony śląski freestyle’owiec na parę dni przed bitwą pisał na facebooku, że stawia na triumf Wudo, a w dzień imprezy uległ właśnie jemu po finałowej dogrywce bez bitu. W rywalizacji z czarnym koniem eliminacji gorszy okazał się również Bober, a inny śląski zawodnik, Buczi został w niej wręcz stłamszony. Wudo nie triumfował na bitwie, która stałaby na specjalnie wysokim poziomie, walkę z mistrzem WBW wygrał o przysłowiowy włos, lecz generalnie rzecz biorąc wywarł na wszystkich obecnych bardzo duże wrażenie. Co prawda, jeśli chodzi o technikę i dykcję, śląski zawodnik wypada nie lepiej od Szydercy, jednak jego spontaniczne punchline’y, całe wejścia naszpikowane niebanalnymi, agresywnymi linijkami dają nadzieję na to, że również w innych domenach dorówna on kiedyś mistrzowi WBW 2013. Póki co dzięki wygranej w Tychach Wudo zgarnął 30 punktów do ligowej tabeli eliminacji i bardzo możliwe, iż zapewnił sobie tym samym awans do jesiennych półfinałów. W nich stać go na absolutnie wszystko, a bardziej faworyzowani gracze już w sobotę dobitnie przekonali się o tym, że trzeba się z nim mocno liczyć. Jeśli stres nie pokrzyżuje mu planów, forma dnia dopisze…to może być cholernie grubo.

Szczęśliwie polegli faworyci

Impreza w Tychach była dotychczas chyba najsłabiej obsadzoną z bitew eliminacyjnych WBW 2017. Spośród ścisłej czołówki battle’owej sceny pojawili się na niej jedynie Bober, Peus oraz Murzyn i choć żaden z nich nie podołał rewelacyjnie dysponowanemu Wudo, to wszyscy trzej zgodnie awansowali aż do półfinałów.

Zaczniemy od tego, któremu przypadło miejsce tuż za podium. Wiele trąbi się o obniżce formy Bobera i choć rzeczywiście na WBW 2017 bielski zawodnik dotychczas nie błyszczał, to jeśli odpalimy sobie jego wejścia z innych niedawnych eventów, już na pierwszy rzut oka widać i słychać, że z jego formą wszystko jest w porządku. W Tychach nie było może jakiegoś niesamowitego szału, ale nie znaczy to wcale, że Bober wypadł słabo – od niego wciąż oczekuje się po prostu formy z kosmosu, jaką pokazał na zeszłorocznym finale, a gdy wypada jedynie solidnie, fani odczuwają spory niedosyt. Prawda jest natomiast taka, że gdyby siedzący w sobotę w jury Tymin i Czeski wskazali na zwycięstwo Bobera po półfinałowych dogrywkach z Wudo, to nikt nie mógłby mieć do nich specjalnych pretensji, a wielu mówiłoby pewnie o wspaniałym powrocie mistrza. Myślę, że jego wybitna forma przyjdzie z czasem – serio, ciężko mi sobie wyobrazić sytuację, w której przed listopadowym finałem w Proximie, Bober nie stawiany jest w gronie jego największych faworytów.

Z kolei miejsce na najniższym stopniu podium przypadło w Tychach Murzynowi, który chyba pierwszy raz w karierze pokonał na bitwach aktualnego posiadacza pasa. Reprezentant WLW jest jednym z najrówniejszych i najsolidniejszych zawodników w całej stawce, a jego energiczny, oldschoolowy styl sprawia, że zwyczajnie chce się go oglądać. Murzyn wyróżnia się na tle innych freestyle’owców charyzmą oraz spontanicznością, wnosi ze sobą na scenę mnóstwo pozytywnego vibe'u i super, że po raz kolejny zostało mu to wynagrodzone. W Łodzi przegrał dopiero w finale, a w Tychach zgarnął trzecią pozycję – półfinał WBW 2017 raczej już mu nie ucieknie.

Drugie miejsce na sobotnich eliminacjach zajął natomiast śląski „weteran” bitew, Peus. Zawodnik z Woli wciąż przerasta wszystkich pozostałych o głowę jeśli chodzi o sceniczność, „delivery” i charyzmę, a jego punchline’y z każdą kolejną bitwą powinny mieć co raz to większą siłę rażenia. Na tę chwilę Peus wygrywa bitwy głównie dzięki doszlifowanym umiejętnościom czysto rapowym oraz kozackiej scenicznej agresywności, ale już w przeszłości zawodnik ten pokazywał, że jeśli danego dnia trafi z formą, złapie wiatr w żagle, to także jego linijki mogą siać niemałe spustoszenie. Ja mam nadzieję, że szczyt jego formy przyjdzie na jesieni, a prezentowany przez niego prosty i mega wyrazisty styl przyniesie mu wówczas pewne miejsce w wielkim finale.

Eliminacyjny półmetek

Znajdujemy się na nim tuż po zakończeniu imprezy w Tychach. Póki co ligowy system rywalizacji sprawdza się przyzwoicie, a najmocniejsi zawodnicy, którzy pokazali się z dobrej strony choćby na dwóch minionych eventach, mają już praktycznie zapewniony awans do listopadowych półfinałów. Nie zmienia to jednak faktu, iż dalej spora część z nich jeździ po kolejnych imprezach, nam zapewniając tym samym ich należyty poziom, a samemu umacniając się w górnej części ligowej tabeli.

Jej nowym liderem został po bitwie w Tychach Peus, który ma aktualnie 13 punktów przewagi nad nieobecnym na Śląsku Milem. Triumfujący w sobotę Wudo dzięki pierwszym zdobytym w tym roku punktom awansował z kolei na siódme miejsce, a Bober, który uplasował się w Tychach tuż za podium, dobił w tabeli do dwunastej pozycji. Murzyn natomiast niezmiennie okupuje szóstą lokatę ze sporą przewagą nad plasującymi się niżej zawodnikami.

Na tę chwilę jednak ligową tabelę traktować możemy bardziej jako ciekawostkę, a większe znaczenie jej obraz nabierze dopiero po wakacjach. Przed nimi czekają nas jeszcze dwie eliminacyjne imprezy – 10 czerwca jedziemy do Rzeszowa, a 24 spotykamy się w Warszawie. W Tychach Wudo udowodnił nam, że freestyle to nie tylko to, co może oglądać w dobrej jakości na YouTube'ie, a w różnych zakątkach Polski chowają się mniej znani lokalni zawodnicy, którzy mogą w tym roku bardzo namieszać. Miejmy nadzieje, że i podczas kolejnych przystanków WBW 2017 będziemy świadkami równie pozytywnych zaskoczeń, jak to, które spotkało nas na Śląsku za sprawą niespodziewanego triumfatora bitwy.

Komentarze (3)

29 maja 2017

Małe sprostowanie, murzyn pokonał Edzia jako aktualnego posiadacza pasa w 1/8 na pierwszej edycji Bitwy o Trójmiasto.

30 maja 2017

W tym zdaniu raczej chodziło konkretnie o Bobera, a nie o posiadacza pasa w danej chwili.

31 maja 2017

Dokładnie, Y ma rację:)

NEWSLETTER

Zapisz się aby dostawać na maila info o bitwach!

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Copyright © 2016 www.nazwa.pl Sklepicom - sklepy internetowe