CZYTELNIA
POLECAMY
2018-01-06, Poznań # Trzej Królowie Mikrofonu
2018-01-06, Poznań # Trzej Królowie Mikrofonu
30,00 zł 20,00 zł
szt.

Sprawdź tą bitwę!
2018-01-06, Poznań # Trzej Królowie Mikrofonu
2018-01-06, Poznań # Trzej Królowie Mikrofonu
30,00 zł 20,00 zł
szt.

Historia Microphone Masters w pigułce cz.2 0

Pytanie kontrolne: czytaliście pierwszą część tekstu? Jeśli nie, zachęcam do szybkiego nadrobienie zaległości, a tych, którzy już przebrnęli przez historię premierowych pięciu edycji Microphone Masters, zapraszam do dalszej podróży. Zbieramy manatki, ponownie uruchamiamy nasz wehikuł i ostatni raz zaczynamy przenosić się w battle'owym czasie i przestrzeni, by dokończyć wycieczkę śladami najwybitniejszych mistrzów mikrofonu.

Microphone Masters VI
Data: 2009.03.28
Uczestnicy: Te-Tris, Eskobar, Diox, Puoć
Klub: New Deep

Zastanawialiście się może, kogo najlepiej zaprosić na MM, żeby mieć pewność, że impreza będzie niepowtarzalna? Ja tak, i doszedłem do prostego wniosku – Te–Trisa. Raper z Siemiatycz pojawił się w marcu 2009 roku na Microphone Masters po raz drugi i tym razem rozniósł w pył wszystkich swoich przeciwników. Mało? No dobra, to dodajmy jeszcze, iż to właśnie wtedy, na scenie w New Deepie na chwilę przed rywalizacją z Puociem (już drugą w dziejach MM) Tet ogłosił wszystkim zgromadzonym, iż w najbliższym czasie zostanie ojcem. Niby prywata, niby niezwiązane to z freestyle'em, ale w połączeniu z trzema kapitalnymi występami z majkiem w ręku z pewnością ten fakt sprawił, iż marcowy wieczór w Warszawie pozostał dla Teta czymś niezapomnianym.

Emocji na scenie w New Deepie mieliśmy wówczas naprawdę od groma. Beef rapera z Siemiatycz z Dioxem co prawda już wtedy uznany był za zakończony, jednak wciąż panowie zdawali się mięć sobie sporo do udowodnienia. I jaki dało to efekt? Tet po raz wtóry pokazał klasę i potwierdził swoją niepodważalną wyższość nad wicemistrzem WBW 2003, a Diox niestety i tym razem przekonał nas, że co jak co, ale punchline'ów niestety nie posiada żadnych. No to może chociaż flow? Cóż, oddajmy głos Tetowi: "wyglądasz jakbyś palił skuna, jak on ma flow, to Żurom to Chali 2na"…

Jednak jest jeszcze jeden gość, który swój występ na Microphone Masters VI może zaliczyć do niezwykle udanych. Dumny Ślązak, mistrz WBW 2007, Eskobar jak zawsze imponował oryginalną i humorystyczną stylówką, a także kąśliwymi, często prześmiesznymi punchline'ami. Dioxa podobnie jak Te–Tris zjadł z niezwykłą łatwością, a w rywalizacji z raperem z Siemiatycz jako jedyny z pozostałych MC's prawdziwie podjął rękawice. Nie obejrzeć ich walki byłoby niemałym grzechem, gdyż to jedyne starcie między tymi dwiema legendami, jakie z pomocą internetu mogą sobie dziś odświeżyć młodzi fani freestyle'u.

Wnioski ze starcia? Król jest tylko jeden, lecz i Śląsk wychował nam prawdziwego mistrza.

 

Microphone Masters VII
Data: 2010.03.13
Uczestnicy: Trzy Sześć, Muflon, Flint, Theodor
Klub: Harlem

Ciężko mi określić, która z odsłon Microphone Masters podobała mi się najbardziej, lecz gdybym był zmuszony do wyboru, chyba zastanawiałbym się pomiędzy pierwszą, legendarną edycją (z udziałem Teta, Dużego Pe, Muflona i Puocia), a właśnie siódmą z kolei imprezą z tego niezwykłego cyklu. Powód? W marcu 2010 roku w warszawskim klubie Harlem obejrzeliśmy co najmniej dwa absolutnie niepowtarzalne, przy czym zupełnie do siebie niepodobne i stojące na niesamowicie wysokim poziomie starcia. Zdradzę od razu, iż w obu brał udział debiutujący na Microphone Masters z prawdziwym hukiem, Trzy Sześć.

Jego walka z Muflonem to zdecydowanie ponadczasowy klasyk, w opinii wielu najlepszy pojedynek w historii MM. Reprezentant NieMaBata Crew zadebiutował na Microphone Masters parę miesięcy po dotkliwie klęsce na finale WBW 2009, którego - nie oszukujmy się - był wielkim faworytem. Na scenie Harlemu Muflon wykorzystuje ten fakt, pytając kpiąco, czy ma zniszczyć go sam, czy może jednak zawołać Ensona. Trzy Sześć odgryza się wersami o tym, że na scenie nie ma legendy, a jest jedynie "fartowne dziecko z harendy" oraz przypomina Muflowi, jak on sam skakał mu nie tak dawno za plecami jak małpa, jarając się jego wersami. Punchline'ów z tej walki mógłbym wypisać dziesiątki, lecz zamiast tego wolałbym napomknąć o tym, iż to starcie cechuje jeszcze jedna, niezwykle istotna wartość. Szacunek. To olbrzymia przyjemność oglądać, jak dwóch wybitnych mistrzów mikrofonu możliwie najbłyskotliwiej wymyśla sobie na scenie od najgorszych, by na koniec pojedynku zbić piątkę i wspólnie jarać się tym, jak kozackie widowisko udało im się stworzyć.

Miazga.

A pokojową perełkę ukutą przez Trzy Sześcia i znajdującego się w mega formie Flinta ktoś jeszcze pamięta? Wejście ówczesnego mistrza WBW na temat "wybrzeże klatki schodowej" to prawdziwy majstersztyk, a wymiany po jednym wersie w drugiej części starcia tworzą klimat, który nawet podczas oglądania walki na YouTube każe nam wesoło przebierać kończynami na lewo i prawo. Pozytywna energia emanująca z tej walki jest niesamowita i jeśli po obejrzeniu jej ktoś dalej nie będzie rozumiał naszej freestyle'owej zajawki, to znaczy, że raczej nigdy nie zdoła już jej pojąć.

Za tego typu występy do dziś, szczególnie Flintowi należy się mega szacunek.

 

Microphone Masters VIII
Data: 2010.05.28
Uczestnicy: Eskobar, Flint, Puoć, Wiciu
Klub: Harlem

Powoli zbliżamy się już do końca naszej bitewnej podróży, a teraz czeka nas jej ostatni przystanek mający miejsce jeszcze pod koniec "złotych czasów" polskiego free. Microphone Masters VIII zapowiadało się niezwykle grubo, a jego głównym wydarzeniem miał być debiut na scenie MM legendarnego punchlinera, Ensona. Niestety reprezentant Gorzowa nie dał rady przyjechać na bitwę, a jego miejsce w ostatniej chwili zajął Wiciu. Zmiana na gorsze? Być może, choć sam zainteresowany podczas pierwszej walki z Esko nawinął: "nie będę jakimś tam czwartym do bicia, jak tak myślisz, to chyba nie znasz Wicia", a następnie także w kolejnych pojedynkach w pełni wywiązał się ze złożonej deklaracji.

Ósma odsłona Microphone Masters nie stała niestety na jakimś wybitnym poziomie i to nie tylko ze względu na absencję Ensona, ale i daleki od ideału (także szczytu ich możliwości) występ Puocia oraz Flinta. Kolorytu tej imprezie z pewnością nadał stale nie wychodzący z formy Eskobar, a także klimat, który panował wówczas w Harlemie. Wiadomo, zajawka na bitwach tętni w zawodnikach i fanach niemal zawsze, lecz tym razem sceniczna energia MC's i ich mega żywiołowe podejście do tematu naprawdę robiło wrażenie. Widać je niemal w każdym geście, zachowaniu, starciu, a w szczególności na jamie. Freestyle to zajebista zajawka i pomimo braku wybitnych walk ósma odsłona Microphone Masters pokazuje nam to w dwustu procentach. 

 

Microphone Masters IX
Data: 2015.05.16
Uczestnicy: Edzio, Pejter, Solar, Flint
Klub: Harenda

Możemy powiedzieć, że w pewnym sensie przechodzimy w tej chwili do "nowożytnej" historii losów mistrzów mikrofonu, bowiem po raz pierwszy w dziejach cyklu Microphone Masters wzięli w nim udział przedstawiciele młodego pokolenia battle'owej sceny. Efekt? Znakomity. Ówczesny mistrz WBW, Edzio oraz dwukrotny finalista tej bitwy Pejter nie tylko stoczyli fajną, pełną typowych dla młodszych zawodników punchline'ów walkę, ale i pokazali pazur w starciach z niewypadającymi z formy reprezentantami starej gwardii, Solarem oraz Flintem.

Swoje udowodnił przede wszystkim posądzany o rzucanie zbyt grzecznych, okraszonych jedynie gierkami słownymi linijek, Edzio. W starciach z przedstawicielami "złotego pokolenia" Gdańszczanin nie tylko bawił się słowem i świetnie rozkminiał tematy oraz obrazki, lecz także potrafił wymierzać celne, odnoszące się stricte do kariery oponentów, dotkliwe ciosy. W walce z Flintem mam na myśli chociażby wersy o zwolnieniu z wf-u, a w pojedynku z Solarem kapitalny follow up do kawałka "Freestyle Wars" duetu SB.

Z dziewiątej edycji Microphone Masters zapamiętamy również mega luźną i prześmiewczą walkę Solara z Flintem, która została okraszona wyjątkowym storytelling'iem. Jednak, pozostając przy fristajlach nawijanych bez przymrużonego oka, polecam Wam powrócić do pojedynku Edzia z Solarem, najlepszej walki przedostatniej odsłony MM.

 

Microphone Masters X
Data: 2015.06.13
Uczestnicy: Filipek, Jędrzej, Czeski, Flint
Klub: Harenda

Druga z kolei "nowożytna" edycja Microphone Masters być może nie stała już na tak wysokim poziomie, lecz w żadnym wypadku nie należy o niej zapominać. Dlaczego? Bo nigdy dość oglądania znajdującego się w świetnej formie Czeskiego, wiecznie uśmiechniętego Jędrzeja, próbującego udowadniać posiadanie flow Filipka oraz… występującego na MM już po raz piąty (rzecz jasna rekordowy) Flinta.

Wówczas na scenie w warszawskiej Harendzie niemal każdy z panów coś nam udowodnił. Filipek nie tylko odrobinę poprawił techniczne aspekty swojej nawijki, ale też pokazał, iż w konwencji wymagającej od zawodników pełnej spontaniczności również potrafi zrównywać swoich rywali z ziemią. Nazywany z kolei wicemistrzem WBW z przypadku, Jędrzej w starciu z Flintem z wielkim kunsztem umiał ośmieszać gościa, z którym to skrzyżowanie mikrofonów jeszcze rok wcześniej mogło znajdować się jedynie w sferze jego marzeń. A Czeski? Mistrz WBW 2012 starał nam się z kolei udowodnić to, czego po zeszłorocznej Bitwie o Pitos II możemy być już absolutnie pewni – on też bywa jak wino, im starszy tym jeszcze bardziej klasowy i wytrawny.

Dowód? A proszę bardzo, nokaut na Jędrzeju ;)

 

Ciąg dalszy nastąpi...

I to szybciej niż wielu mogło się wydawać. Na jedenastej odsłonie Microphone Masters widzimy się już 11 lutego w Lublinie, lecz już o szczegółach tego wydarzenia będę rozwodził się w kolejnym z felietonów. Na razie, póki mamy jeszcze czas, poświęćmy go na lekcję historii - wracajmy do klasyków sprzed lat i delektujmy się tym, co dotychczas stworzyła nam legenda Microphone Masters.

 

 

 

Komentarze (0)

MC
SOCIAL MEDIA

   

NEWSLETTER

Dodaj e-mail aby dostawać info o bitwach!

ANKIETA
Który DJ na WBW 2017 dawał najlepsze bity?
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Copyright © 2016 www.nazwa.pl Sklepicom - sklepy internetowe