WBW 2018: Nie ma mocnych na "stylóweczkę" w Łodzi! 0

W sobotę w łódzkim klubie Magnetofon odbyły się czwarte eliminacje WBW 2018. Na starcie bitwy mieliśmy garstkę znanych z poprzednich edycji i utytułowanych graczy oraz paru tych, którzy na WBW zaczęli błyszczeć dopiero w tym roku. Sukcesy odnieśli w sobotę jedni i drudzy, jednak tym razem górę wzięło doświadczenie, a w finale bitwy lokalny faworyt, Oset pokonał Rybę.

Łódź jak zwykle przywitała nas dość osobliwym klimatem. Znajdujący się na Starych Bałutach klub sąsiadował z imponującym murowanym kościołem oraz z typowymi dla tego miasta starymi, niezadbanymi blokowiskami. W środku natomiast mieliśmy fajny, oryginalny wystrój i imponującej wielkości scenę. Na niej w pre-eliminacjach stanęło około 60 zawodników, z których to jury w składzie Bonez, Gres i Bober zastępujący spóźnionego Filipka, wybrało najlepszą szesnastkę. 

W pierwszej rundzie bitwy fajerwerków nie było. Za najlepsze starcie bez dwóch zdań możemy uznać pojedynek Ryby z MC Blanty Kręcę, w którym to faworyzowany zawodnik z Radomia zebrał sporo mocnych pocisków i triumfował dopiero po dogrywce. Z bardzo dobrej strony pokazał się w pierwszej rundzie również Iwo, który choć nie zawsze rymuje z sensem, stale robi to stylowo i bardzo technicznie. Na wyróżnienie za występ w 1/8 zasłużył też Seb, który wprost zmasakrował Koro. Pierwszą rundę starć zakończył z kolei jak zwykle charyzmatyczny i stylowy występ Oseta.

Ćwierćfinały:

  • Dyzio vs Iwo
  • Ryba vs GML
  • Cztery vs Seb
  • Oset vs Milan

Ćwierćfinały rozpoczął bratobójczy pojedynek reprezentantów WLW, w którym panczlajny Dyzia tym razem wzięły górę nad stylówką Iwa. Chwilę później do swoich walk stanęli dwaj kolejni zawodnicy z warszawskiej ligi – Ryba udanie zrewanżował się GML-owi za zeszłoroczną porażkę w Łodzi, natomiast Seb uległ po wyrównanym starciu Czteremu. Na koniec walk 1/4 mieliśmy jedno z najlepszych starć wieczoru, w którym to Oset dzięki większej charyzmie i lepszemu delivery uporał się z Milanem. 

W półfinałach zmierzyli się więc Ryba i Dyziem oraz Oset i Cztery. Dość pewnie triumfowali faworyci, by chwilę potem móc zmierzyć się w finałowym starciu. W nim od początku do końca odrobinę lepszy był reprezentant gospodarzy. Łódzki MC po raz kolejny udowodnił, że nie zakończył jeszcze swych wieloletnich starań o zdobycie upragnionego pasa mistrza WBW, a zwycięstwo w tak okazałym stylu nad zawodnikiem formatu Ryby może nas tylko utwierdzać w przekonaniu, że z Osetem musi się liczyć absolutnie każdy. Jego rywal natomiast wpadł na bitwę na zupełnym luzie, być może nie błyszczał porównywalną formą co w zeszłych latach, jednak swoimi panczlajnami zrobił na tyle dużo, by nie tylko awansować do finału bitwy, ale i postawić w nim Osetowi bardzo wysoko poprzeczkę. Dla poziomu i atrakcyjności tegorocznego WBW bardzo dobrze byłoby, żeby Ryba pojawił się jeszcze na którychś z kolejnych eliminacji. 

Oprócz dwójki finalistów na wyróżnienie za występ w ŁDZ zasługują niewątpliwie reprezentanci WLW, którzy to stanowili w Łodzi aż połowę ćwierćfinałowej stawki oraz zajęli dwa miejsca na podium. Poza Rybą z najlepszej strony pokazał się zdobywca trzeciej pozycji Dyzio. Tegoroczny zwycięzca finału WLW talent do sklejania ostrych jak brzytwa panczlajnów ma nie mały, a jeśli jeszcze poprawi dykcję i wszystkie z nich dane nam będzie zrozumieć, to drzwi do ścisłej czołówki polskiego free stoją przed nim otworem. To samo zresztą tyczy się bardzo stylowo nawijającego Iwo, a także reprezentanta ŚLW - Czterego, który już po raz drugi na eliminacjach WBW 2018 zdołał się przedrzeć co najmniej do ćwierćfinału. 

Słowem podsumowania całej imprezy, Łódź ugościła nas zacnie, nie zawiodła, ale też nie porwała. Zostaje nam liczyć na to, że na kolejnych eliminacjach emocje będą odrobinę większe. A widzimy się już w najbliższą sobotę w Zielonej Górze :)

Komentarze (0)

MC
SOCIAL MEDIA

   

NEWSLETTER

Dodaj e-mail aby dostawać info o bitwach!

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Copyright © 2016 www.nazwa.pl Sklepicom - sklepy internetowe