KOSZYK JEST
PUSTY

+48 784 949 081

info@wbw.pl

Relacja z Finału WBW 2018

lis28

Relacja z Finału WBW 2018

W sobotę w Proximie byliśmy świadkami szesnastego w historii finału Wielkiej Bitwy Warszawskiej. Już któryś raz z kolei stołeczny klub pękał w szwach, a do walki o mistrzowski pas WBW stanęło ośmiu finalistów. Po okresie dominacji Edzia oraz Bobera czekał nas chyba najbardziej wyrównany finał w historii warszawskiej bitwy.

 

W tym roku 8 finalistów WBW wyłoniliśmy po dwunastu imprezach eliminacyjnych oraz dwóch półfinałach. Pięciu z nich to zawodnicy zaprawieni w bojach na finałach WBW (Kaz, Oset, Spartiak, Ryba, Peus), a trzech z nich to debiutanci (Milan, Koro i Will Spliff). W tym roku po raz drugi w historii zabrakło na finale WBW Dj’a Grubaza, którego z powodzeniem oraz przy wielkiej aprobacie publiczności zastępował Dj Serio. W jury finału w Proximie zasiadali zawodnicy, którzy łącznie w swych występach na WBW wygrywali finał bitwy aż pięć razy, a mowa tu o Edziu, Boberze i Czeskim. Z kolei prowadzeniem finału nie po raz pierwszy zajął się Dolar.

 

Na początku rywalizacji w Proximie klasycznie odbyło się losowanie i zawodnicy zostali podzieleni na dwie grupy. Zwycięzca pierwszego półfinału WBW 2018 - Will Spliff dolosował do grupy A Kaza, Oseta oraz Rybę, a triumfator drugiego półfinału- Koro do grupy B wylosował sobie Spartiaka, Peusa i Milana. Rywalizacja w obu grupach była niezwykle zacięta - mniej więcej w połowie walk dochodziło do dogrywek, a wszystko zakończyło się dwiema trzyosobowymi dogrywkami o wejście do finału.

 

 

W grupie A po dwie wygrane walki zgromadzili Kaz, Ryba oraz Will Spliff, natomiast bez ani jednego triumfu swoją rywalizację w Proximie zakończył 4-krotny finalista WBW, Oset. Łódzki MC zaprezentował się naprawdę solidnie. W walkach z Rybą i Willem Spliffem znacznie górował nad rywalami stylem i spontanicznością, ale tym razem fakt, iż nie miał w swoim arsenale żadnych ostrych, przygotowanych przed bitwą linijek nie zadziałał na jego korzyść. Trzeba przyznać, że Oset już teraz zapisał swoimi występami na WBW piękną kartę w historii polskiego freestyle’u.

 

 

Ostatecznie do grona półfinalistów z grupy A awansowali zdecydowanie najmocniejsi panczlajnowo Will Spliff i Ryba. Po 3-osobowej dogrywce z finałem musiał niestety pożegnać się Kaz, dla którego był to trzeci występ w Proximie z rzędu. Zawodnikowi z Działdowa udało się pokonać w sobotę w świetnym stylu Willa Spliffa i Oseta, natomiast w dogrywce z mocniejszymi panczlajnowo rywalami zabrakło mu nieco pazura i równie ostrych linijek.

 

 

W grupie B niespodziewanie los Oseta podzielił stawiany przez wielu w roli faworyta bitwy, Koro. Debiutujący w finale MC stracił wsparcie publiki już w pierwszej walce, gdy zaserwował Spartiakowi parę ciosów poniżej pasa, a w starciach z Milanem i Peusem stał się już całkiem łatwym celem do trafienia. Trzeba jednak przyznać, że jego pojedynek z pierwszym z panów był jednym z najlepszych na całym finale, a w przegranej z Peusem na kapitalne linie i wejścia weterana z Woli chyba nie dało się odpowiedzieć.

 

 

Z grupy B do półfinałów awansowali ostatecznie Peus i Milan. Po 3-osobowej dogrywce z finałem pożegnał się natomiast Spartiak. MC z Wrocławia bardzo mocno wystartował i w świetnym stylu rozprawił się z Koro. Jednak w kolejnych walkach, być może ze względu na mało sportowe zachowanie swojego rywala, jakby odrobinę stracił zapał i nie udało mu się uporać ze znacznie bardziej zmotywowanymi Peusem i Milanem. A szkoda, bo myślę, że będący w nieco bardziej bojowym nastroju Spartiak mógłby w Proximie mocno namieszać.

 

 

W półfinałach zmierzyli się więc Ryba z Peusem oraz Will Spliff z Milanem. Pierwsze ze starć to absolutna dominacja Ryby. Peus aż do samego półfinału był jednym z najjaśniejszych punktów bitwy w Proximie, jednak w nim samym niestety nie pokazał nic specjalnego. Ten fakt traci jednak na znaczeniu, gdy przypomnimy sobie jego walkę z Koro. Występ zawodnika z Woli w tym starciu z pewnością przejdzie do historii i zostanie zapamiętany przez fanów rapu, tak długo, jak długo pamiętać będa oni o istnieniu WBW. Dla mnie osobiście wejścia Peusa pełne ostrych jak brzytwa linijek, scenicznej charyzmy i agresji to obecnie zdecydowanie najlepsza wizytówka polskiego free. Taka, która przekonałaby do bitewnego stylu wolnego nawet jego najbardziej zagorzałych krytyków.

 

W drugim półfinale Milan pokonał po dogrywce Willa Spliffa. Debiutujący w finale Willi pokazał na nim, że jest obecnie jednym z najmocniejszych panczlajnowców na scenie i bez dwóch zdań będzie miał jeszcze w przyszłości szanse na zdobycie mistrzowskiego pasa. Tym razem zabrakło chyba odrobinę równej formy i doświadczenia.

 

W wielkim finale zmierzyli się więc Ryba i Milan. Pojedynek ten specjalnie nie zachwycił, a pas trafił w ręce bardziej doświadczonego zawodnika z Radomia. Wicemistrz WBW 2018, Milan i tak może być z siebie więcej niż dumny. Zadziwił wszystkich w tym pewnie też i siebie. Rzucał soczyste, świeże linie i aż do samego finału, w którym to już nieco opadł z sił, prezentował się naprawdę znakomicie. Chapeau bas.

 

 

A co się tyczy zdobywcy pasa, to trzeba przyznać, że Ryba zasłużył na ten triumf jak nikt inny. W sobotę w Proximie był zwyczajnie najrówniejszy i najbardziej konsekwentny w rzucaniu dobrych linijek. Nikt tak jak on nie walczył w najważniejszych momentach, nikt nie wyprodukował tylu killerów i nikt inny nie porwał równie mocno publiki. Znajdujący się w ścisłej czołówce polskiego free od trzech lat, Ryba wreszcie dopiął swego i po dwóch 3 miejscach na finałach w Proximie zdobył upragniony pas. Myślę, że komu jak komu, ale Rybie, Bober oddał mistrzowski pas z uśmiechem na ustach i nie lada uznaniem.

 

Za nami kolejna edycja WBW. Dziesiątki czy nawet setki walk, dobre i słabe imprezy eliminacyjne oraz wieńczący to wszystko wielki finał, który jak zwykle nie zawiódł. Można spierać się o to, czy nie za dużo było w nim niesportowej rywalizacji, nienawistnych czy po prostu debilnych pocisków, ale mam wrażenie, że wszystko to zrekompensował nam Peus swoimi trzema wejściami w walce z Koro. Jeśli w tę stronę miałby pójść polski freestyle (co jest raczej niemożliwe) to byłaby to rozrywka, która moglibyśmy się chwalić na całym świecie. Co by nie mówić, za nami świetna impreza, a przed nami prawdopodobnie całe mnóstwo kolejnych.

 

Wideo wkrótce na WBWtv! Subskrybuj nasz kanał!

lis  28
Oprogramowanie sklepu internetowego Sellingo.pl